Błędy w dekorowaniu salonu, które psują dobrze urządzone wnętrze
Salon potrafi wyglądać dobrze w założeniach, a mimo to sprawiać wrażenie przytłaczającego albo przypadkowego. Najczęstszy problem to nadmiar drobiazgów. Pięć świeczników, trzy ramki na jednej szafce, wazon, figurka i jeszcze lampka zapachowa obok siebie tworzą chaos, który przykrywa nawet przemyślane meble. Oko nie ma się na czym zatrzymać, bo wszystko konkuruje o uwagę. Rozwiązanie jest banalne, choć wymaga dyscypliny: zostaw kilka mocnych akcentów, resztę schowaj lub rozłóż po innych pomieszczeniach.
Drugi błąd to dekoracje niedopasowane do charakteru wnętrza. W minimalistycznym salonie ciężkie, ozdobne ramy i złote dodatki będą wyglądać obco. W klasycznym — surowe betonowe donice i neonowy plakat również. Zanim kupisz kolejny przedmiot, sprawdź, czy pasuje do materiałów, kolorów i formy, które już masz. Pomocny bywa dobór dekoracji do stylu, bo pozwala odsiać rzeczy ładne, ale zupełnie niepasujące do konkretnej przestrzeni. Wtedy zakupy przestają być przypadkowe, a salon zyskuje spójność.
Kolejny częsty kłopot to zła skala. Za mały dywan gubi strefę wypoczynkową, za duży obraz nad kanapą przytłacza ścianę, a niskie lampy stojące gaszą światło zamiast je budować. Dekoracja powinna być dopasowana do wielkości pomieszczenia i mebli, nie odwrotnie. Jeśli salon jest niewielki, lepiej postawić na jedną dużą formę niż na kilka małych, które rozbijają wnętrze. W dużym salonie z kolei pojedynczy drobny akcent zniknie i nie wniesie niczego.
Ostatni błąd to brak równowagi między dekoracją a funkcją. Półki zastawione bibelotami nie pomieszczą książek, stolik kawowy zajęty świecznikami nie pomieści kubka, a nadmiar poduszek na kanapie sprawia, że nie da się na niej usiąść. Dobra dekoracja nie przeszkadza w codziennym życiu. Zanim coś ustawisz, zadaj sobie pytanie, czy będzie służyć, czy tylko stać. Jeśli tylko stać — prawdopodobnie nie jest potrzebne.